Charakter Drogi, Giętkość, Piękno

Trzy zalety pozwalają na odnalezienie równowagi w Drodze. Przede wszystkim musimy wiedzieć dlaczego to robimy. Z jednej strony powinniśmy być głęboko wtopieni w Drogę, posiadać charakter Drogi. Charakter Drogi to charakter świata. To ten charakter, który pozwala na wytyczenie prostej linii – linii wieczności. Powinniśmy stale wzmacniać ten charakter.

Charakterem drzewa są jego korzenie. Tak samo w zazen trójkąt podstawy pozycji ciała powinien być mocny. Ten charakter posiada wiele różnych stopni. Powinniśmy rozpoznać na którym stopniu się znajdujemy. Pozycja zazen nie jest po prostu ogólnym, raz na zawsze ustalonym siedzeniem. Jeśli jest wśród was osoba zbyt sztywna, zbyt ustawiona, być może też za bardzo dogmatyczna, jej sposób siedzenia na zafu, naciskania kolanami na ziemię powinien być dużo delikatniejszy i bardziej giętki. Z kolei osoby niezdecydowane, pełne życiowych wątpliwości powinny mocno osadzić się w tym trójkącie, włożyć więcej siły w lędźwie. Powtarzanie nieużytecznych rzeczy nigdy niczemu nie służy. Korzenie dębu, drzewa silnego, twardego i wysokiego muszą sięgać dużo głębiej niż korzenie kwiatu. To jest naturalne. Dzięki temu nie przewróci go wiatr iluzji. Jest więc bardzo ważne zrozumienie i pogłębienie naszego charakteru. Potrzeba na to całego życia. Należy znaleźć właściwą równowagę swojego prawdziwego charakteru. Jest ona naszą osobistą Drogą. To nasza samotność.

Ten charakter jednak zmienia się bez przerwy. Nawet silnemu człowiekowi o mocnych korzeniach zdarzają się dni gdy podczas medytacji troszeczkę się błąka, odnajduje więc równowagę.

W każdym razie rozwijanie charakteru jest bardzo ważne. Jednocześnie wzmacnia się nasza wiara – wiara w życie, wiara w każdą rzecz. Rozwijanie charakteru jest równocześnie pogłębianiem odwagi, determinacji i niewzruszoności. Jeśli jednak zawsze będziemy opierać się jedynie na tym korzeniu, może się zdarzyć, że będziemy praktykować całe życie pozostając egoistami, osądzając innych, patrząc z wyrzutem na inne istoty. Jest to cierpienie zrodzone ze zbyt twardego charakteru. Oczywiście nigdy nie trzeba zmuszać się do osiągnięcia jakiegoś charakteru. Lepiej gdy jest on niezależny od woli. Właśnie dlatego Budda uczył pozycji medytacyjnej. Powinniście siedzieć na zafu dokładnie miejscem pomiędzy odbytem i narządami płciowymi. Zawsze poświęćcie dość czasu, by usiąść dokładnie tym miejscem. Jest to dynamiczny punkt determinujący nasz zazen. Gdy siedzimy dokładnie na podstawie kręgosłupa, natychmiast pojawia się pewna energia. Nie trzeba niczego wymuszać. Nie możemy więc powiedzieć, że sami wykuwamy swój charakter, lecz że to charakter świata sam z siebie się odsłania; charakter esencji. Charakter istnieje więc sam przez siebie. Rzeka ma swój charakter, drzewo, kamień. Charakter istnieje.

 

Teraz drugi punkt. Kiedy właściwie wypchnęliśmy miednicę na poziomie piątego kręgu lędźwiowego i na nim oparliśmy część piersiową kręgosłupa, za każdym razem powinniśmy pokołysać się na boki, zaczynając od szerokich ruchów, poprzez coraz mniejsze, kończąc na linii pionowej. Kręgosłup powinien zostać osadzony na charakterze podstawy tak, jakbyście zawiesili na nitce metalową kulkę i trzymając za koniec nitki, pozwolili jej swobodnie kołysać się w pustce. W ten sposób odkrywacie, że kręgosłup jest bardzo delikatny, wrażliwy i giętki jak łodyżka na wietrze. Gdy jesteśmy na to uważni, uważni na kołyszący się na wietrze ducha kręgosłup, rozwija się w nas giętkość. Charakter pozbawiony giętkości ducha staje się zbyt sztywny. Więc gdy tylko przyjmujemy pozycję najpierw osadzamy w niej charakter a potem krok po kroku giętkość. Giętkość również pojawia się sama, bez udziału woli. Giętkość istnieje. Gdy właściwie ustawimy kręgosłup na piątym kręgu lędźwiowym on natychmiast staje się wrażliwy.

Po charakterze i giętkości trzecią zaletą jest piękno, delikatność. Jak kwiat na łodyżce, jak morska piana. Piękno i delikatność pozycji nie polega na silnym wciągnięciu podbródka, gdyż wtedy stajemy się ponownie sztywni i wszystko blokujemy. Powinniśmy jedynie delikatnie wyciągnąć szczyt głowy do nieba, nie wysilając się by przyciągnąć brodę. Jeśli nam się to nie udaje jest inna, lepsza metoda: siedzimy tak, jakby coś ciągnęło nas za szczyt czaszki do góry. Wtedy twarz nagle staje się szlachetna, poważnieje, pojawia się lekki, wewnętrzny uśmiech dobrego samopoczucia. Dzięki temu możemy patrzeć na świat z tym uśmiechem, poprzez światło dobrego samopoczucia. I świat jakim go widzimy nie jest niczym innym niż tym światłem. Przestajemy patrzeć na świat i istoty przez zasłonę własnych historii, przez wolę narzucającą się światu. Tutaj nie ma już człowieka, nie ma już zapachu człowieka. Jest świat, który sam na siebie patrzy. Esencja widzi samą siebie. Budda patrzy na Buddę.

Jeśli dokładnie ćwiczymy się w tych trzech postawach wtedy w naturalny sposób dochodzimy do obudzenia. Nie tyle chodzi tu o osiągnięcie obudzenia co o urzeczywistnianie tego obudzenia za każdym razem. Nigdy nie zapominajcie o tych trzech zaletach. Zaczynajcie od nich za każdym razem kiedy przyjmujecie pozycję.

18

A gdy dzwoni gong na zakończenie zazen, pozycja Dhyany zostaje opuszczona, jednak pozostaje w was jeszcze jej odcisk. Pozostaje ślad w postaci wewnętrznej niewzruszoności, pustki, receptywności a przede wszystkim czujnej uwagi, gdyż pracując nad tymi trzema aspektami nie robiliście nic innego niż przebywanie w czujnej uwadze. Gdy znika człowiek, zapach człowieka i jego wola, możemy pozostawać w wielkiej bezinteresowności, czystości ducha, w której dopełnia się każde działanie. Nazywamy to Pradżnią działania. Pradżnia – Mądrość, która nie przestaje tworzyć. Gdy pracujemy, gdy idziemy alejką, cokolwiek robimy uprawiamy Drogę nie myśląc o niej. Pozostaje jedynie czujna uwaga, która nie pozwala na pogrążenie się w iluzjach. Taki obudzony człowiek nie tworzy już, ani nie odtwarza iluzorycznego ja, począwszy od karmicznych nasion, od zarodków zgromadzonych w Samskara – pamięci świata. Gdy we właściwy sposób osadziliśmy korzeń, łodygę i kwiat, zwrócona do wewnątrz uwaga obserwuje myśl. Nie jest to myśl obserwująca myśl. Czujna uwaga obserwuje myśl. Nauka Buddy mówi, że w zazen nie ma obserwującego, ani obserwowanego. Chodzi tu oczywiście o myśl. Uwaga jest w obecności pojawiającej się i znikającej myśli. Łatwo ją rozpoznać. Jest to obecność, która nie osądza, nie krytykuje, nie ucieka, niczego nie poszukuje. Gdy myśl jest obserwowana wtedy stopniowo wszystkie nasze wytwory, chorobliwe konstrukcje przestają działać. I nawet jeśli na skutek zbiegu okoliczności karmiczne zarodki napotkają wewnętrzne lub zewnętrzne sprzyjające warunki, jedynie dzięki czujnej uwadze i działaniu Pradżni ich pędy zostaną natychmiast wypalone do korzeni. W takiej chwili w lustrzanej świadomości księżyc lśni na wodach.

Życzę wam dobrego miesiąca sesshin. Korzystajcie z niego by byś spokojnymi, a jednocześnie uważnymi, odpowiedzialnymi, przyjemnymi i delikatnymi z każdą rzeczą której dotykacie. W ten sposób krok po kroku będzie kontynuować się praktyka obudzenia. Bądźcie piękni kiedy pracujecie, bądźcie piękni kiedy się śmiejecie, bądźcie piękni kiedy płaczecie. Nie musicie przyjmować żadnego specjalnego sposobu zachowania. Ku – Pustka jest bez twarzy, bez cech, bez prawd, bez punktów odniesienia. Działajcie jedynie poprzez te trzy aspekty, tacy jakimi jesteście. Taka jest ostateczna praktyka Buddy. Nie wleczcie za sobą żadnego ducha. Duch nie istnieje. To co my nazywamy rzeką, nie jest rzeką. To tylko płynąca woda. To nie koryto, nie ziemia. Gdzie jest rzeka? A mimo to płynie. Tak samo jest z człowiekiem. Gdzie naprawdę jestem? A mimo to żyję. Poprzez trzy aspekty.